Atak Fast Food(ów)

Gdybyśmy się chwile zastanowili nad czymś co można nazwać duchem czasów, to nasza epoka może być nazwana epoką informatyczną, GPS-u, epoką inżynierii genetycznej, globalizacji itp. Zastanowimy się chwilę nad tym jak jemy i czym się żywimy to możemy ja też nazwać epoką fast food(ów).

Po pierwsze nie ulegajmy złudzeniu, że uda się wyprodukować zdrową żywność w gospodarstwach rolnych mających kilka tysięcy hektarów. Nie będzie też zdrowe mięso z tuczarni gdzie się hoduje kilka-kilkanaście tysięcy świń. Podobnie z kurami, indykami.  Ale to dopiero początek. Prawdziwie fast-food(ową) postać żywności zawdzięczamy przede wszystkim przetwórstwu.

Zadając pytanie – czy żywienie się w restauracjach typu fast food jest zdrowe? Zawszę otrzymuje odpowiedź negatywną, czasem nawet skrajnie negatywną-„nigdy tam nie chodzę”. Ja z kolei jestem zdania ( tu mogę wielu zaskoczyć), że restauracje typu fast-food nie są takie złe. Dlaczego? Bo udając się tam na posiłek jesteśmy świadomi tego co czynimy, więc możemy to kontrolować (o ile nie jesteśmy nałogowcami). Podobnie jest z alkoholem. Nie należy go całkowicie potępiać. Gdy mamy kontrolę nad ilością wypijanych trunków, jego szkodliwości nie są tak oczywiste. Są nawet badania które mówią, że może oddziaływać pozytywnie na zdrowie. Moje zdanie na temat alkoholu, jest zgodne ze zdaniem wygłoszonym przez jednego ze słynnych polskich psychiatrów- Józefa Kozieleckiego ” Alkohol jest bardzo mało toksycznym lekiem uspokajającym. Wadą jego jest to, że chętnie przedawkowywanym”

Wszyscy tak przywykli do identyfikowania żywności tego rodzaju z określonymi sieciami restauracji, że tracą z oczu najbardziej istotne zagadnienie. Otóż nie jest prawdą, że żywność typu fast-food jest zlokalizowana wyłącznie w lokalach tego typu. Prawie wszystkie sklepy są nią zawalone! Gdy kupujemy żywność w sklepie, nie mamy żadnej gwarancji, że będzie bardziej zdrowa! Może być zdecydowanie mniej zdrowa i bardziej niebezpieczna dla organizmu niż w najbardziej „niebezpiecznym” fast food(zie)! A my z powodu poprzedniego nawyku nie jesteśmy czujni. Podam parę przykładów, w których nie tyle chodzi o konkretne produkty co sposób myślenia.

Ryż jest jedzeniem. Ryż paraboiled jest już szybszym  jedzeniem (fast), kleik ryżowy to już beznadzieja.

Kukurydza (kaszka) jest jedzeniem. Popularne chrupki kukurydziane to beznadzieja, a tak ulubiona we wkarmianiu w najmłodsze pociechy. Nigdy nie udało mi się z mąki kukurydzianej, wody i soli otrzymać takiego produktu.

Na pewno jest wygodnie (fast food-owo) dać dziecku jogurcik, serek homogenizowany, kisielek itp.  Mimo przepięknych, mistrzowskich reklam jest to ubogie pożywienie.

Kiełbaski i paróweczki -kupujesz i jesz! Przy odrobinie wysiłku (gotowanie) można spożyć na gorąco. Tak naprawdę to tylko nazwa pozostała tradycyjna.

Paluszki rybne, naprawdę niewiele trzeba się napracować przy przygotować posiłek. Modny i równie tajemniczy produkt jak parówka.

Czym więc jest żywność typu  „fast-food”?  Jest to żywność przetworzona w celu ułatwienia szybkiej konsumpcji (np. kawa-kawa  rozpuszczalna), cechująca się zmienionymi własnościami smakowymi sprzyjającymi nadmiernemu spożyciu i dająca się długo przechowywać (konserwanty). Byłaby idealna dla współczesnego człowieka żyjącego w pośpiechu gdyby nie ubóstwo składników spożywczych i bogactwo tego o czym lepiej nie pisać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii zdrowie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Atak Fast Food(ów)

  1. Lidia D. pisze:

    Panie Doktorze, a co jeść- lub może lepiej zapytać- czego nie jeść zimą? Czy pory roku a dostępność różnych produktów świeżych czy naturalnie utrwalonych ( myślę o suszeniu, mrożeniu czy wekach) może nam pomagać w zdrowym przetrwaniu zimy ?
    Pozdrawiam – Lidia D.

  2. zatroskana pisze:

    pisze Pan że kleik ryżowy to beznadzieja a właśnie to on jest zalecany jako pierwszy produkt do rozszerzenia diety niemowlęcia, więc jeśli nie kleik to co? jak szybko Pana zdaniem należy rozszerzać diete i o jakie składniki dla dziecka niespełna 5 miesięcznego któremu cały czas się odbija nawet długo długo po posiłkach zwłaszcza przy zmianie pozycji, do przełyku podchodzi mu pokarm, przy karmieniu często sie pręzy i odrzuca smoczek i po odbiciu odmawia dalszego jedzenia, ma brzydkie stolce czasami zielone ze strzępami śluzu a jest karmione tylko nutramigenem i nutritionem, dodam że pomimo tych objawów na razie przybiera prawidłowo na wadze, a lekarze szprycują je gaspridem co moim zdaniem nie przynosi żadnych rezultatów, jak było żle tak jest, a po debridacie to dostało zapalenia oskrzeli, istny koszmar :(((

    • akozlowski pisze:

      Witam i odpowiadam na pytania. Kleik klasycznym jest fast-foodem, niezależnie czy jest zalecany czy nie. Ryż jest jak najbardziej dobrym produktem do rozszerzenia diety, tylko trzeba go ugotować i rozetrzeć (nie miksować) Innym dobrym produktem na start jest pieczone jabłko. Generalnie jeśli sobie uświadomimy, że dodatkowe posiłki w pierwszym roku życia mają służyć tylko pobudzeniu dojrzewania jelit do trawienia innych pokarmów niż mleko, to nie śpieszymy się ze zbytnim urozmaicaniem diety i zwiększaniem ilości tych produktów. Większość problemów trawiennych w pierwszym roku życia powoduje flora bakteryjna z otocznia w którym rodzi się dziecko.

      • akozlowski pisze:

        Z mojego doświadczenia mogę polecić Microflor 8 jako najbardziej skuteczny probiotyk u niemowląt. Zawartość 1 kapsułki rano na czczo z wodą.

  3. Piotr Mitura pisze:

    Tak odnośnie „fast foodów” dla dzieci, to nie trzeba od razu kupować chrupek kukurydzianych o których mowa wyżej, ani gotowych ciasteczek dla dzieci, i innych przekąsek co to według producenta już od 4-5 czy 7 miesiąca możemy śmiało podawać dziecku. Mam nadzieję że Pan doktorze skoryguje mój wywód w razie konieczności. Odrobina wysiłku i można maluszkowi przygotować nieco inne przegryzki. Np sparzone rodzynki albo suszone (nie kandyzowane) żurawiny. Pieczone jabłko ( z cynamonem nawet) świetna sprawa. Co do ryżu to polecam spróbować np ryż basmati gotowany razem z marchewka i pietruszką – bez foliowego worka oczywiście, albo kasza gryczana niepalona biała z tymi warzywami. Ja się zajadałem bez dodawania przypraw nawet hehe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s