Boso po rosie. Sprawdzając starą tradycję.

Wielokrotnie w literaturze spotkałem się z doniesieniami o dobroczynnym, często ratującym życie tradycyjnym zabiegu leczniczym jakim jest chodzenie na boso po miedzy. Na nic nie zdają się rozważania teoretycznie. Trzeba to sprawdzić w praktyce. Jednak świat się zmienił i bose przechadzki po miedzy, w świecie totalnej chemizacji, mogą być groźne dla zdrowia. Proponuję space na boso przy wschodzącym słońcu po zapuszczonej, zaniedbanej łące. Takie miejsca jeszcze czasem udaje się znaleźć.

Wróćmy jednak do rozważań teoretycznych. Dawniejszą miedzę współcześnie da się porównać jedynie z poboczem lokalnej lub mocno lokalnej drogi. Jest tam ogromna różnorodność roślin z których co najmniej połowa jest roślinami leczniczymi. Czym więc różni się wpływ leczniczy zażywania naparów z tych roślin leczniczych w porównaniu z chodzeniem po nich boso i dlaczego ta rosa jest ważna?

Okazuje się, że w zaparzanych ziołach nie znajdziemy śladu niskocząsteczkowych i lotnych substancji, takich jak niektóre olejki eteryczne itp. Mają one szansę znaleźć się rozpuszczone w wodzie z rosy  porannej. Chłód spowalnia ich ulatnianie. Gdy jeszcze weżniemy pod uwagę zjawisko gutacji, czyli czynnego wydzielania wody przez liście roślin, to rośnie szansa na to, że podczas spaceru po rosie (o świcie) przez skórę naszych stóp wchłoną się substancje mogące ujawnić niespotykane działanie prozdrowotne.

Sprawdziłem i bardzo się zdziwiłem. Dużym zaskoczeniem tego było to, ze obok  relaksującego wpływu spaceru wczesnym rankiem bosą stopą po trawie były silne reakcje organizmu. Przede wszystkim reagowały stopy. Po chwili spaceru stopy zaczęły być gorące (masaż przez rośliny i zdrowa reakcja skóry na zadziałanie chłodu. Przy tym omywanie stóp  rosą sprawiało dużą przyjemność.

Kontakt gołej stopy z ziemią (jony ujemne), masaż i ekspozycja na chłodna rosę oraz wchłanianie się do organizmu lotnych substancji roślinnych może dawać  niespotykane efekty  wspierające zdrowie. Gdy do tego dołączymy możliwość dania ponownego nura w ciepłą pościel (jest przecież 5.30) to u każdego wraca radość życia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Boso po rosie. Sprawdzając starą tradycję.

  1. Hanka pisze:

    Bardzo zachęcające – chętnie bym po takiej miedzy pochodziła 🙂

  2. Cezary Wojtek. pisze:

    Swietne jest też chodzenie boso po śniegu.

  3. dan pisze:

    przekonalem sie i praktykuje

  4. Weteran maratończyk. pisze:

    Dzisiaj rano pochodziłem po rosie. Super odczucie. Ciekawe jak to wpłynie na mój wynik w Cracovia Maraton już w niedzielę. 22.04.2018. A mam nie bagatelka 71 latek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s