Tajemnica dobrego nastroju ukryta w ciele

W dawniejszych czasach wiązano uczucia i popędy z różnymi narządami naszego ciała. Tak więc miłość wiązano z sercem, co pozostało żywe we współczesniej symbolice, etykę człowieka z oczami (dobrze mu z oczu patrzy), zamknięcie na opinie innych z uszami (głuchy na wszystko), nie mówiąc już o licznych negatywnych określeniach wiążących z częściami ciała uznanymi za mniej szlachetne. Także w czasach antycznych możemy dopatrzyć się ciekawych określeń, np. w Iliadzie Homera jeśli wojownik ginął podczas walki, poeta twierdził, że duch uszedł z kości, ewentualnie nerek, inny zaś, który otrzymał cios w brzuch umierał, bo dusza uchodziła z wątroby. Uważali, że funkcje duchowe (spiritus-świadomość) i duszy (animus-emocje) są ściśle powiązane z określonymi częściami (organami) ciała. Współczesna nauka wszystkie emocje i myśli umieściła w mózgu. Reszta ciała jest niejako na doczepkę. Właśnie w mózgu poszukuje się procesów i substancji odpowiadających za nastrój i sposób myślenia. Stwierdzono, że serotonina to neuromediator poczucia szczęścia, wygranej, nagrody. Jednakże trudno wzbudzić wrost jej poziomu w mózgu. Po szczególnym sukcesie rośnie gwałtownie i równie szybko spada. Na przykład poziom serotoniny rośnie gwałtownie i na krótko po wygranej w totolotka, zwycieństwie w wyścigu, czy też  udanym zaproszeniu na randkę przez zauroczonego pana wystrzałowej dziewczyny, albo przez rezolutną panią nadzwyczaj przystojnego, uprzejmego, delikatnego, taktownego, rozmownego, z poczuciem humoru, pięknie pchnącego, przedsiębiorczego, a przede wszystkim romantycznego mężczyzny. Wszystko wydaje się OK, rogryźliśmy mózg. Wszystkie te szczególne, radosne zdarzenia szybko powszednieją. Oczywiste w ujęciu współczesnej nauki, ćwiartującej człowieka na organy wszystkie te emocje ograniczają się do procesów w mózgu. Ale gdy przez przypadek złożymy to wszystko w żywą całość to okazuje się, że miejsce pojawiania się znaczącyh ilości serotoniny są dość odległe od mózgu. Tak się skąda, że od 80 do 98% serotoniny powstaje w przewodzie pokarmowym. Taki wspaniały, mózgowy model dobrego nastroju pękł niczym bańka mydlana. Wstrząsające jest to, że nasz dobry nastrój, nasze szczęście najbardziej zależy od jelit.  Mimo, że na pozór nie wydaje się to romantyczne, innego zdania są panowie. Doświadczają czasem błogostanu po spożyciu smacznego posiłku. I na dodatek na widok pięknej kuchareczki twierdzą, że chętnie ją też by schrupali.

Także uczestnicy pogrzebu, spożywając posiłek na stypie, mniej się smucą, dochodząc często do optymistycznego wniosku, że zmarły udał się do lepszego świata a my tu na Ziemii rozsądniej niż on zagospodarujemy jego majątek.

Przykre w tym wszystkim jest to, że jeśli spotykają nas niepowodzenia w życiu, nie mamy lub nie doceniamy sukcesów, staramy się podnieść poziom serotoniny w organiźmie. Jemy, jemy namiętnie by poprawić nastrój. Po czym czasem stajemy się trwale niedowartościowani z powodu potężnej nadwagi. Za to stanem tym radują się producenci czekolady.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii dieta, zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tajemnica dobrego nastroju ukryta w ciele

  1. Łukasz pisze:

    Ewidentnie, przed napisaniem musiał Pan zjeść smaczny posiłek i schrupać w dodatku kuchareczkę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s