Nasięźrzał ponownie niezbędny

Jeśli ktoś by zapragnął napisać powieść przygodowo-erotyczną i umieścił ją w magicznych czasach polskiego wczesnego średniowiecza, to wątkiem kluczowym rozwijającej się akcji mógłby być fenomen nasięźrzału. Otóż od czasów niepamiętnych, aż (w moim przekonaniu) po koniec wieku XIX, nasięźrzał cieszył się opinią nie do przecenienia jako środek na rozwiązanie palących problemów związanych ze sferą erotyczno-sercową.  W noc kupały (sobótkową) panny udawały się do lasu i wypowiadały mistyczne zaklęcia lub zrywały i nacierały się zielem nasięźrzału po to, by upatrzony młodzieniec spojrzawszy nie mógł oderwać wzroku, czyli razem „na się źrzali” po czym zakochiwali bez pamięci. Był to atrakcyjny zwyczaj, gdyż panny udawały się do lasu zupełnie nago i nie tylko widok pięknych oczu pozbawiał młodzieńców wszelkich zmysłów. Nie było więc możliwe odkładanie zaślubin na później. Drugie działanie nasięźrzału polegało na umacnianiu więzi małżeńskich poprzez dawanie mężowi syna, generalnie potomstwa. Jeśli młoda żona nie zachodziła szybko w ciążę, sytuacja stawała się bardzo trudna. Wówczas młode mężatki udawały się nocą do lasu i siadały tymiż częściami intymnymi ważnymi dla pozyskania potomstwa na roślinie.  Zazwyczaj pomagało. Nie jest wykluczony w tym względzie udział gapiów.

Najistotniejszy problem zdrowotny jaki obecnie zauważam, to szybko postępująca epidemia słabnącej płodności. Jestem bardzo zdziwiony tym, że problem ten nie stanął w centrum zainteresowania medycyny. Według danych WHO taki prosty wskaźnik jak ilość plemników w centymetrze sześciennym nasienia potwierdza tę tendencję na skalę ogólnoświatową. W 1980 roku normą było ich 60 milionów, obecnie ilość ta ewidentnie się skurczyła i jest to 16 milionów. W populacji Polskiej spadek ten jest jeszcze bardziej znamienny i wg relacji niektórych lekarzy wynosi 0,3 do 0,5 miliona rocznie.

Jeśli się przyjrzymy zjawisku płodności w przyrodzie to zauważymy, że płodność jest zdolnością kluczową, ulegającą stłumieniu dopiero w skrajnych warunkach. Podam sytuację zaobserwowaną przeze mnie podczas pielęgnacji trawnika. Przez częste jego koszenie starałem się pozbyć rosnącego tam łopianu. Łopian ma duże liście i (bardzo) czepne nasiona. Ta ich cecha zainspirowała twórcę rzepów, które zrewolucjonizowały branżę odzieżową. Wracając do łopianu, owe rzepy są bardzo czepliwe, dosłownie wgryzają się w ubranie. Z tego powodu nikt nie darzy ich sympatią, dlatego też nadano im ludową nazwę „dziady”. Tak więc koszę trawnik doprowadziłem do tego, że łopian składał się z fragmenciku liścia. Mimo tego zebrał się w sobie i późnym latem wydał na świat jednego „dziada”.  Zdumiało mnie to bardzo jak ta roślina jest zawzięta na rozmnażanie. Podobne przykłady można mnożyć w nieskończoność. Gdy te zjawiska skorelujemy z procesami zachodzącymi obecnie w populacji ludzkiej możemy dojść do wniosku, że podlegamy skrajnie niekorzystnym oddziaływaniom. Tracąc płodność tracimy żywotność. Tracimy  też zdolności pamięciowe i zdolność koncentracji uwagi, gdyż są to u człowieka funkcje skorelowane. To, że tracimy zdolność utrzymania pełnej uwagi podczas czytania  dłuższego tekstu, to nie jest wyłącznie nawyk z surfowania po internecie.

 

Cykoria podróżnik rosnąca na często uczęszczanej polnej drodze, systematycznie niszczona, a jednak kwitnie. Dla porównania cykoria rosnąca na poboczu.

Jest szereg podejrzanych winnych tego stanu rzeczy. Uważam, że przemysł spożywczy w tym względzie przoduje. Moim zdaniem (które może się w przyszłości jeszcze nieraz zmienić) główne czynniki to to wszystko, co deformuje strukturę izomeryczną (formę przestrzenną) aminokwasów – są to kuchenki mikrofalowe, produkty oznaczone symbolem UHT, ultraszybka homogenizacja. Nie bez winy mogą być produkty zawierające syrop glukozowo-fruktozowy. Coraz powszechniejsze też są zatrucia metalami ciężkimi.

Nowością  jest, że nie tyle panie, co właśnie panowie szybko tracą swoje siły witalne. Niestety, tradycja słowiańska nie mówi o tym, czy mężczyźnie wystarczy usiąść na nasięźrzale czy też stosować jakieś formy wcierania.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii dieta, zdrowie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s