Gdy dzieci rodzą się do wojny…

Rzecz będzie o strachu.

Strach może należeć do najbardziej destrukcyjnych doświadczeń, szczególnie ten ukryty gdzieś w głębi naszej psychiki, nad którym nie mamy kontroli świadomości. Właśnie on może prowadzić do szybkiego rujnowania zdrowia. Nie myślę tu typowych chorobach związanych ze strachem tj. nerwicach lękowych, czy problemach z układem krążenia, które w ostatnich latach są stałym elementem naszej rzeczywistości. Chodzi mi tu przede wszystkim o strach, który spływa i zaburza rozwój dziecka w łonie matki.

Jest to naturalne, zrozumiałe i oczywiste,  że kobieta, a szczególnie w ciąży, ma dużą potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Natomiast nasz świat tę potrzebę skutecznie zaburza między innymi dzięki manierze ludzi kreujących doniesienia w środkach masowego przekazu. Prześcigają się oni w przekazywaniu „atrakcyjnych” złych wiadomości. Następnie łańcuch „ludzi dobrej woli” „uzupełnia” to wszystko własnymi opiniami. Taka masywna selekcja informacji sprawia, że w oparciu o nią dochodzimy do wniosku, że otaczający świat jest permanentnie niebezpieczny, a naszej podświadomości odzwierciedla się skrzywiony obraz rzeczywistości i kreuje Imperium Strachu.

Nie bez znaczenia jest powszechny brak rzetelnej edukacji ekonomicznej, co w zderzeniu z ekspertami od zagospodarowywania zawartości kieszeni klientów (ich efektywnego opróżniania) powoduje poczucie zagrożenia podstaw egzystencji z powodu braku lub szybko rozpływających się pieniędzy.

To w jaki sposób postrzegamy świat natychmiast odzwierciedla się w naszym organizmie. Dosłownie. Dlatego przetrwaliśmy jako istoty biologiczne. Nieustannie mamy do czynienia z niezwykłą dynamiką ekspresji naszych genów uaktywniających się i/lub gaszących swoją aktywność w zależności od tego co się zmienia w otaczającym świecie i w naszej świadomości. Dla rozwijającego się w łonie matki dziecka właśnie matka jest otaczającym światem i kształtuje się ono w sposób najbardziej dostosowany  do otaczającej rzeczywistości. Jeśli matka jest przepełniona poczuciem zagrożenia i strachem, w jej łonie rozwijający się organizm dziecka przygotowuje się do walki, do wojny. Dziecko jest przezbrojone i przygotowane do odparcia zagrożeń. Po urodzeniu to „najeżenie się” w odniesieniu do świata wyzwala nieadekwatne do zaistniałego bodźca reakcje obronne. Tu upatruję przyczyny zmian zachowań dzieci określanych jako ADHD, coraz częstszych zachorowań na zapalenia skóry (AZS), łysienie plackowate, część reakcji alergicznych, niektóre postaci padaczki lekoopornej, a także autyzm.  Jestem zdania, że nadmierna mobilizacja sił obronnych oraz ich wypaczenie może zwrócić się przeciwko samemu organizmowi. W efekcie tego pojawiać się mogą choroby z autoagresji. Tak jak nasze decyzje podjęte pod wpływem strachu (gdy rozum śpi) są zazwyczaj błędne i destrukcyjne, tak reakcje obronne mogą być również błędne. Organizm atakuje sam siebie. Dopóki traktowałem autyzm jako zaburzenie rozwoju osobowości, efekty lecznicze były żadne. Dopiero po potraktowaniu go jako choroby z autoagresji, „czyli jako stan zapalny mózgu” sprawiło, że mali pacjenci zaczynają zdrowieć.

Mózg trzeba chronić. Dlatego trzeba go uruchomić, by się pozwolić na to, aby strach zamienił go w sieczkę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii zdrowie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s