Kuracje detoksykujące nie mają już większego sensu

Przemysł nigdy nie zrezygnuje z „dobrodziejstw” stosowania w procesie produkcji metali ciężkich. Każdego dnia tysiące ton szkodliwych lub potencjalnie szkodliwych dla nas metali i substancji opuszcza fabryki jako część składowa produktów. W ten sposób tracimy często wszelką kontrolę nad rozprzestrzenianiem się w otaczającym nas świecie niebezpiecznych metali takich jak rtęć, ołów, kadm czy równie lekkie co podstępne aluminium, gdyż nie zdajemy sobie sprawy z obecności takich składników. To są setki tysięcy ton ołowiu, kadmu, rtęci i temu podobnych toksyn wnikających w bezpośrednie sąsiedztwo człowieka.

Nie jesteśmy o tych zagrożeniach w pełni informowani, dlatego też nie doceniamy wagi problemu. Ze względu na to, że skażenie środowiska niebezpiecznymi substancjami jest już oczywiste, oswajamy się z tym i bagatelizujemy zagrożenia. Większością zagrożeń nikt specjalnie się nie interesuje, a właśnie ich wpływ może decydować o naszym zdrowiu. Za przykład może nam posłużyć problem pyłu uwalnianego z klocków  hamulców samochodowych podczas hamowania. Jest oczywiste, że używane są nagminnie w miastach (gdzie też zaludnienie jest największe). Hamowanie uwalnia pył tak drobny, że bez większego trudu dostaje się także do naszych mieszkań. Podczas oddychania dostaje się do pęcherzyków płucnych, skąd nie ma drogi odwrotu. Jego składowe zostają lub przenikają do krwi. W ten sposób nasze ciało jest „wzbogacane” o składniki, z których zrobiono klocki hamulcowe. Ma więc duże znaczenie, czym nas się w ten sposób „wzbogaca”. A było czym, skoro obecnie wprowadzono zakaz używania do ich produkcji kadmu, rtęci, antymonu, ołowiu i azbestu (w przyszłości także miedzi). Tragiczne jest to, że bardziej nas rusza miejski pył osiadający na futrynach, szybach i parapetach niż to, że takie powietrze nieustannie filtrujemy naszymi płucami.

O zdrowiu i długowieczności współczesnego człowieka decyduje zdolność do usuwania wszelkiego rodzaju skażeń i toksyn. Obecny masowy napływ różnego rodzaju szkodliwych substancji sprawia, że nie tyle ma sens podejmowanie kuracji oczyszczających, co zmiana stylu życia. Zmiana na taki, w którym stale mamy na uwadze blokowanie napływu toksyn, szczególnie też uwzględniając poprawę funkcji metabolicznych za to odpowiadających. To już nie są krótkotrwałe kuracje detoksykujące, to nowy styl życia.

Pojawiła się konieczność podejścia do zagadnienia w sposób dużo szerszy niż w ujęciu indywidualnym. Stale narasta skażenie gleby metalami ciężkimi. Źródeł tego jest mnogość. Z powietrza poprzez dymy, poprzez unoszący się pył ze ścierających się części ruchomych pojazdów, nawozy i środki ochrony roślin, wodę. W każdym razie źródła są niezliczone. Wszystko to kumuluje się w glebie i łatwo przenika do roślin, po czym ulega koncentracji w ciele karmiących się nimi zwierząt czy też w nas samych spożywających płody rolne.

Uciekamy od nadmiernie skażonej żywności w kierunku nabywania certyfikowanych produktów ekologicznych, czy też samodzielnie uprawiamy ogrody. To nie wystarczy. Musimy czynnie pozbywać się toksycznych metali z gleby. Pomocna jest nam w tym przyroda. Tak więc skażoną ołowiem ziemię możemy oczyszczać uprawiając Rajgras wyniosły. Jest to roślina hiperakumulująca ołów. Zabieramy ją z pola i składujemy w miejscach, które raczej nigdy nie będą planowane do uprawy. Kadmu możemy pozbywać się poprzez uprawę znanego chwastu – Tobołków polnych, postępując podobnie jak z Rajgrasem.

Wygląda na to, że niedługo doświadczymy w rolnictwie (najpierw ekologicznym) nowej wersji trójpolówki, gdzie raz na 3 lata będzie zasiew takiej czy innej rośliny hiperakumulującej metale.

Całe szczęście, że z wiekiem tracę włosy na głowie. Zawsze mi się jeżyły jak widziałem ludzi, którzy biegają z opryskiwaczem, opryskując herbicydami chodniczki z nienawiścią do koloru zielonego. Niedługo nikt nie zarzuci mi, że chodzę nieuczesany.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kuracje detoksykujące nie mają już większego sensu

  1. Katarzyna pisze:

    Artykuł bardzo konkretny dziękuję za niego. Z uwagi na fakt że jestem zatruta kadmem i antymonem napisał Pan bardzo dużo przydatnych właśnie dla mnie informacji. Nawiązując do ostatniego zdania o nienawiści do koloru zielonego jako anegdotę (nieprzyjemna) przytoczę sytuację która mała miejsce przed jednym z Warszawskich hoteli na Targówku… Byliśmy tam jedną noc z rodziną, przejazdem… Rano po śniadaniu była piękna pogoda… Wiec zasiedlismy na ławeczce przed hotelem przy niewielkiej fontannie… Nagle moim oczom ukazuje się obrazek nadchodzącego pana z opryskiwaczem na plecach z rurką w ręku… Opryskiwał chodnik na którym zieleniły się trochę szczeliny między kostką… Na ławce obok siedział mężczyzna z około 7-8 letnim chłopcem… Zapytał go … Co Pan robi? A ten mu odpowiedział grzecznie z uśmiechem na twarzy z miną jakby opowiadał o pogodzie: opryskuje „randapem” chodnik, żeby zielsko nie rosło w szczelinach. Przyszedł z zamiarem robienia tego przy gościach hotelowych! Przy małych dzieciach! Bo oprócz tego chłopca było jeszcze dwóch moich synów 5 i 2 lata 😦 Jedyne co przyszło mi do głowy to uciekać… Zgarnęłam małego pod pachę, dużego ponagliłam i w nogi i do samochodu! Mężczyzna który tam siedział widząc moją reakcję również wziął dziecko i wyszedł… Myślałam że eksploduje że złości! Mąż wymeldował nas akurat z hotelu i za chwilę przyszedł do auta. Powstrzymywał mnie, ale ja pomimo tego że nie jestem typem awanturnika, poszłam do recepcji, poprosiłam kierownika hotelu i mu zaczęłam wykładać… Ten człowiek wogle nie rozumiał w czym jest problem… Marne moje tłumaczenia… Ot wariatka ekologiczna się awanturuje… Skoro nie był kompetentny, złożyłam skargę na piśmie do jego przełożonych z groźbami że nasle na nich odpowiednie kontrole. Otrzymałam przeprosiny na piśmie i zapewnienie że sytuacja miała miejsce incydentalnie i więcej się nie powtórzy… Kto to sprawdzi… Może ten Pan od oprysku będzie to robił w nocy… A goście i tak wniosą to na butach do hotelu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s