O dwóch niebezpieczeństwach w Fitness Klubie

Nie da się ukryć, że korzystam z usług fitness klubu. Zmieniłem zdanie odnośnie ćwiczeń fizycznych. Dotychczas uważałem, że wysiłek musi być zawsze produktywny, i że po to mamy mięśnie, by coś zmieniać w świecie. Jednak ze względu na to, że nasz styl życia jest daleki od natury i mamy skuteczniejsze sposoby by oddziaływać na świat inaczej niż za pomocą mięśni (maszyny i elektronika), postanowiłem zadbać o swoje ciało. Zapisując się do fitness clubu, będąc w recepcji zerknąłem ciekawie w głąb lokalu. Oczom moim ukazała się współczesna sala tortur. Była wypełniona ludźmi, którzy z własnej woli przyszli tutaj atakować swoje ciała. Ćwiczyli z zaciśniętymi zębami, niektórzy mieli zacięte miny. Poczułem się nieswojo. Powiem dlaczego. Otóż nasze ciało jest generalnie ślepe i zdane na informacje płynące z mózgu. Ów narząd nadzoru natychmiast i bez przerwy informuje resztę ciała o tym, co się dzieje w świecie zewnętrznym. Przypomina to pracę maszynistów pod pokładem statku wojennego, stosujących się natychmiast i bez komentarzy do rozkazów i zaleceń na mostku. Co będzie się działo na dole, jak wielki będzie stres i obawa o własne życie gdy spłyną pod pokład informacje, że właśnie trwa walka na śmierć i życie, a na górze dowództwo będzie się po prostu bawić w wojnę? Może barwniej będzie przedstawić to na przykładzie konia. Wyobraźmy sobie biegnącego po ukwieconej łące konia, którego rozszerzone radością biegu chrapy chłoną aromatyczne wiosenne powietrze, a mięśnie grają pod skórą. Konia pędzącego przed siebie niczym wiatr, wszystko przepełnia radosna żywiołowa siła. Taki widok pozostawia po sobie niezapomniane wrażenie. Teraz wyobrażamy sobie tego samego konia pędzącego po tej samej łące w popłochu, w przerażeniu, że zostanie zaatakowany przez pracującą na sąsiednim polu, straszliwą kosiarkę. Nie zaznaje on chwili spokoju, gdyż atak kosiarek jest zmasowany, zaczęły się sianokosy. Mimo takiego samego wysiłku, ciało drugiego konia szybko zacznie przedstawiać żałosny obraz. Dostało informację, że właśnie znajduje się w stanie śmiertelnego zagrożenia. Stress je niszczy. Tak więc idąc do fitness klubu zadbajmy o to by nawet dużemu wysiłkowi towarzyszyła radość z tego, że jesteśmy zdolni do wysiłku. Wyleczy to nas z zagrożenia nadciśnieniem tętniczym wynikającym w permanentnego, podświadomego poczucia zagrożenia.

> Część panów udaje się do fitness clubu po to, by ćwiczyć mięśnie. Silne mięśnie mają pozwolić odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Chcą poczuć się silni. Nie chodzi tu o zdrowie czy urodę. By być silnym potrzebne jest im silne umięśnione ciało. Niestety to atawizm, pułapka. Nie uzyskamy kontroli nad światem za pomocą nawet najsilniejszych mięśni. W obecnym świecie nie obowiązują już zasady właściwe dla czasów pierwotnych. Współczesny świat wymaga niezwykłej elastyczności. Nie ma w nim już nic pewnego i trzeba stale adaptować się do nowych warunków i poszukiwać nowych szans. W tej rzeczywistości lepiej radzą sobie kobiety. Nawet mimo dużo silniej rozwiniętej potrzeby bezpieczeństwa. Zawsze zadziwiało mnie, że wszędzie gdzie pojawiają się jakieś nowatorskie kierunki, czy to dotyczące zdrowia, czy też życia gospodarczego, zjawia się zazwyczaj trzy razy więcej kobiet niż mężczyzn. Kobiety szybciej też zauważają szanse i okazje. Po prostu są elastyczniejsze, gdyż w ślad za giętkim ciałem idzie też elastyczność duszy. Budowanie silnego gorsetu mięśniowego usztywnia – usztywnia także inwencję. Tak więc ćwicząc na siłowni często osiągamy efekt odwrotny od zamierzonego – stajemy się jeszcze mniej przystosowani do świata. Myślę, że światowa kariera zumby wynika z tego, że ćwiczy się (tańczy) z radością i nasze ciało odbiera to, mimo lejącego się potu, jako zabawę. Jak można było przewidzieć, w tych zajeciach uczestniczy mało, jakże mało panów. Nie dotarli, gdyż po drodze do sal, w których rozciągamy nasze ciała, znajdują się hantle i sztangi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii wellness, zdrowie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O dwóch niebezpieczeństwach w Fitness Klubie

  1. dm pisze:

    Polecam yogę 🙂

  2. Małgosia pisze:

    Tak, za to uwielbiam ZUMBĘ, bawię się tak świetnie że nie czuję wysiłku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s